Każdy lubi czasem obejrzeć niezobowiązujące kino akcji, od którego nie oczekuje się niczego więcej poza wyrazistymi bohaterami oraz efektownymi scenami akcji. „Rampage: Dzika Furia” znajduje się jednak w skali gdzieś pośrodku, ponieważ brakuje balansu między elementami akcji a interakcjami między postaciami.

Zaczynając od wad, to przede wszystkim brakuje charakterów z krwi i kości. Postać grana przez Dwayne’a Johnsona jest w stanie zyskać sympatię widza, jednakże nie jest to zasługa scenariusza, a samej charyzmy aktora. Oprócz niego na ekranie błyszczy jedynie Jeffrey Dean Morgan, którego bohater jest co prawda słabo napisany, ale dzięki pracy aktora idealnie pasuje do duetu z Johnsonem. Reszta postaci niestety jest nijaka lub pojawia się tylko na chwilę, ponieważ film natychmiast o nich zapomina. Ponadto film obfituje w wiele nieścisłości, wykraczających poza skalę tolerancji dla popcornowego kina. Do najważniejszych z nich można zaliczyć wielomiliardową korporację odpowiedzialną za zmutowane zwierzęta. Film ukazuję ją w taki sposób, jakby poza szefową i jej bratem nikt więcej nie był w niej zatrudniony. Poza tym plan, za pomocą którego owa korporacja chciała pozyskać zwierzęta do badań jest tak absurdalny, że nawet najbardziej tolerancyjny widz będzie miał problem z jego akceptacją.

© Warner Bros.

Kulminacją tych wszystkich scenariuszowych wad jest szczególnie akt drugi filmu, który nie obfituje w wiele efektów, a stawia na nijakie interakcje między postaciami. W tej części najlepiej widać, jak niewiele uczyniono w kierunku stworzenia cech charakteru postaciom. Można nawet sądzić, że twórcy nie przejmowali się tym w żadnym stopniu, polegając jedynie na wizerunku samych aktorów. Z tego opisu „Rampage (…)” przedstawia się raczej jako nie warta żadnej uwagi produkcja. Jednakże sceny akcji zrealizowano na tyle dobrze, że wynagradzają całą „obyczajową” nudę. Już scena z polowaniem na wilka trzyma w napięciu, a finałową walkę w Chicago stworzono z ogromnym rozmachem. Jedyne, do czego można się przyczepić, to niewykorzystanie całego potencjału zwierząt, które obdarzone zostały nie mającymi większego znaczenia mocami. Jeżeli chodzi natomiast o humor, to nie jest specjalnie wyszukany, ale potrafi czasem rozbawić, a przynajmniej nie powoduje zażenowania.

„Rampage: Dzika Furia” obarczony jest wieloma wadami, jednakże jest w stanie zapewnić dobrą rozrywkę. Mimo wszystko jest to raczej pozycja na zabicie nadmiaru czasu.

5/10